 |
|
|
Kazirodztwo - nadużycie seksualne? |
| Autor |
Wiadomość |
Sławomir
Posty: 732 Skąd: Poznań
|
Wysłany: 2008-09-03, 23:17 Kazirodztwo - nadużycie seksualne?
|
|
|
Bert Hellinger zaobserwował, że w przypadku kontaktu seksualnego ojca z córką, to matka podsuwa córkę zamiast siebie. I tak jest. Na ustawieniach reprezentantka matki zawsze patrzy w inną stronę.
1/ Problem osobisty
Gdy klientka przychodzi z tematem nadużycia seksualnego, możemy śmiało założyć, że jest to jej trauma osobista. Systemowe nadużycie jest zwykle tabu. Ustawienie nie prowadzi do rozwiązania.
Skutkuje zastosowanie technik typowych dla pracy z traumą. Ja preferuję WHH (WHOLE - HEARTED HEALING).
Ustawienie ma sens, gdy nadużycie seksualne miało podtekst przemocy i gwałtu, ale wtedy jest to dynamika sprawcy i ofiary. Pojednanie między nimi można ustawić.
Pewna klientka (skrypt „Czerwonego Kapturka”) opowiedziała mi, że w dzieciństwie spała w jednym łóżku z dziadkiem. Nie pamiętała niczego, co by było dziwne albo podejrzane. Dla dziecka przytulanie się do kochanego dziadziusia było czymś naturalnym. Pewnego razu matka strasznym głosem zabroniła jej w ogóle widywać się z dziadkiem, a ojciec zbił ją paskiem.
Co było traumą dla dziecka? To co dziadek „możliwe” że zrobił, czy to co zrobili rodzice?
2/ Problem systemowy
Temat systemowego kazirodztwa, nadużycia seksualnego wychodzi „przypadkiem”. Jako tabu, jest ukryte. Albo przy rozmowie wstępnej, kiedy to klientka na pytanie o ulubioną bajkę, wymienia „Czerwonego Kapturka”, albo w trakcie ustawienia.
Najbardziej widocznymi objawami są bóle brzucha, mdłości i chęć wymiotów (tak ciało się oczyszcza). Może się objawić zarówno u klientki, jak i reprezentantki.
Przykład ustawienia:
Kobieta przesłodkim głosikiem, mówi, że ciągle wybierają ją na matkę i o co w tym chodzi...
(przesłodki głos, podobnie jak przesłodki wyraz twarzy, to objawy morderczej energii)
Po ujawnieniu, że chodzi o mordercze energie, kobietę zaczyna boleć brzuch i pierś.
Prowadząca ustawienie mówi: "ustaw tą pierwszą kobietę" i "tego mężczyznę o którego chodzi"
Facet luzak, kobieta z zaciśniętymi pięściami, cała drży.
Prowadząca ustawienie każe reprezentantce powiedzieć do mężczyzny "nienawidzę Cię"
Napięcie zaczyna puszczać.
Stoją naprzeciw siebie. Rozluźnieni, z jakąś pogodą, miłością w oczach.
Prowadząca ustawienie dostawia matkę kobiety. Mówi: to kazirodztwo.
Klientka wybiega z sali, biegnie do WC i zaczyna wymiotować całym gardłem.
Koniec ustawienia (duchowego).
Analiza dynamiki:
- co „mówi” matka? „Lepiej Ty niż ja lub obca kobieta”
- co „mówi” córka? „Zrobię to dla Ciebie mamo” – co? Poniosę konsekwencje...
- co „mówi” ojciec? Nic. Co czuje ojciec? Miłość.
Droga do rozwiązania:
-gdy stoi kobieta nienawidząca (czyli zawiedziona miłość) mężczyznę, trzeba spojrzeć na tego „za kogo” ona ponosi konsekwencje. Brakującą osobą jest zwykle matka.
Rozwiązaniem jest ujawnienie tej gry. Wtedy córka może kochać ojca jako córka, a nie musi ponosić konsekwencji za matkę.
Dynamiki kazirodztwa, nie muszą odnosić się do klasycznego układu ojciec/córka/mama. Może to dotyczyć wuja, stryja, brata. Zawsze trzeba zobaczyć „kto za kogo” to robi.
Na płaszczyźnie świadomości i moralności (czyli umowy społecznej) kazirodztwo jest przestępstwem. Sumienie grupowe wymaga za to kary, łącznie z wykluczeniem.
Na płaszczyźnie nieświadomości i duszy, kontakt seksualny z członkiem rodziny, jest tylko przejawem miłości. Nie ma kary, nie ma zadośćuczynienia (bo niby kto komu?).
Uwagi:
- Opisane kazirodztwo dotyczy dziewczynek, a co z chłopcami? Chłopców ta dynamika nie dotyczy. Możemy wracać do archetypu Edypa, ale prościej zauważyć, że gdy chłopiec się rodzi, ojciec wysyłany jest przez matkę do drugiego pokoju i nie ma analogicznej dynamiki. To kobieta rodzi i wychowuje sobie partnera (także seksualnego).
zob. Legenda o strzygach
- Co się dzieje, gdy dziewczynka zajdzie w ciążę z kazirodztwa? System, rodzina to kryje (lub usuwa ciążę). Tak czy inaczej córka ponosi konsekwencje.
- A co z dzieckiem z kazirodztwa? Poprzez ukrycie prawdziwego ojca, dziecko nie zna, nie wie kto jest jego ojcem. Problemy podobne do dzieci adoptowanych (którym nie powiedziano kto jest prawdziwym ojcem) – kłopoty z tożsamością i wściekłość, agresja na „oficjalnego” ojca. |
| |
|
|
|
 |
Sławomir
Posty: 732 Skąd: Poznań
|
Wysłany: 2009-08-19, 20:04 z praktyki
|
|
|
Małżeństwo kuzynostwa (ojcowie bracia, matki z różnych rodzin) często okazuje się niespokrewnione. Ktoś inny był ojcem.
Podobnie w relacji brat z siostrą
lub ojciec z córką (ojciec nie jest biologicznym). |
|
|
|
 |
Ania11
Posty: 151
|
Wysłany: 2010-07-22, 10:11
|
|
|
| Ten znak zapytania w tytule pierwszego postu wiele mówi. |
|
|
|
 |
Ania11
Posty: 151
|
Wysłany: 2010-07-22, 11:00
|
|
|
To, że ojciec czuje miłość, nie upoważnia go takiego postępowania.
Miłością nie można usprawiedliwiać wszystkiego.
Byłam kiedyś świadkiem pewnego ustawienia (ojciec zgwałcił córkę, kiedy ta była jeszcze dzieckiem). Reprezentant ojca wyszedł na korytarz. Ustawiająca poszła za nim. Ojciec powiedział do niej: "Czuję, że jestem jakimś gnojem."
Prowadząca powiedziała: "Bo jesteś gnojem."
Kiwnął głową.
Szanuję tego człowieka za umiejętność obiektywnej oceny swojego czynu.
Ciekawe, które kobiety są odpowiedzialne za czyny nieżonatych, bezdzietnych pedofilów?
Przyszłe żony?
Kto ponosi odpowiedzialność za nadużycia na dzieciach dokonane przez wdowca? Zmarła przed laty żona? A wdowca, który się powtórnie ożenił? Macocha?
Myślę, że za swoje czyny każdy człowiek MA PRAWO ponosić osobistą odpowiedzialność. Mężczyzna ma wybór: nie musi być marionetką w rękach kobiety. (Chyba, że sobie na to pozwoli.) Redukowanie go do zdalnie sterowanej maszynki, która nie potrafi postępować zgodnie ze swoim systemem wartości, której zachowanie będzie niekontrolowaną reakcją na postawę kobiety, uwłacza jego ludzkiej godności.
Takich właśnie ojców również widziałam i reprezentowałam w ustawieniach. Nie robili z siebie chojraków, podpórek dla żony, tylko obejmowali dzieci i im towarzyszyli. Żony (i matki) musiały osobiście stawić czoła swoim sprawom.
Wzniosła zabawa we "wzajemne umywanie sobie rąk", usprawiedliwianie drugiej strony, zdejmowanie z drugiego odpowiedzialności za jego sprawy - bo tym jest dla mnie kazirodztwo - z takimi mężczyznami nie mogła mieć miejsca.
A że dziecko cierpi bardziej z powodu zdrady ze strony matki, niż z powodu samego czynu ojca, z tym się akurat zgadzam. |
|
|
|
 |
Ania11
Posty: 151
|
Wysłany: 2010-07-22, 11:41
|
|
|
Reprezentowałam mężczyznę, ojca. Podeszła do mnie kobieta, z uśmiechem w oczach, który wzbudził moją nieufność. Nie zareagowałam. Odwróciła się tyłem, opuściła głowę.
Dziecko przykleiło się wręcz do mnie. Po chwili odważyło się wyjść zza moich pleców.
Przykro było patrzeć, kiedy tak stała twarzą do ściany. Musiało jej być ciężko i rozumiem to. Ale ja nie chciałam figurować jako coś, co służy za odwrócenie uwagi.
Innym razem reprezentowałam córkę.
Matka położyła się przed ojcem na podłodze.
Ojciec patrzył, ale nie reagował.
Wstała więc, (na podłodze położył się ktoś inny), patrzyła na ojca z oczekiwaniem.
Dalej nie reagował.
W pewnym momencie ruszył w moją stronę i stanął przede mną.
Wystraszyłam się, nie wiedziałam, jakie ma zamiary.
Zaryzykowałam, objęłam go. Uściskał mnie i stanął obok.
Widzieliśmy z daleka, co robi mama, ale nie mieszaliśmy się w to. |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
|
|